Dorota Wysocka


  • Zróżnicowanie zespołu ma duże znaczenie dla instytucji kultury. Znajduje to odbicie w wielu oficjalnych dokumentach

  • Współpraca w różnorodnej grupie osób przynosi lepsze wyniki, ale często wymaga większego wysiłku, ponieważ nastręcza więcej problemów

  • Kierownicy zróżnicowanych zespołów muszą wiedzieć, jak umiejętnie nimi zarządzać, jak łagodzić napięcia i dbać, aby wszyscy czuli się traktowani sprawiedliwie


  • Samotność w miejscu pracy definiuje się jako subiektywne poczucie niezaspokojenia potrzeb społecznych w kontekście zawodowym

  • To rozbieżność między tym, jak dobrych i znaczących kontaktów z innymi pragniemy, a tym, czego faktycznie doświadczamy każdego dnia w pracy

  • Jest to stan wewnętrzny, a nie zewnętrzny – można być otoczonym tłumem współpracowników, uczestniczyć w zebraniach, a mimo to czuć się głęboko niezrozumianym i odciętym od innych

Środa, godzina 15:30. Kierowniczka działu komunikacji w dużym centrum kultury odbiera telefon od dyrektora. Za dwa dni odbędzie się nieplanowana wizyta przedstawicieli komisji kultury z urzędu marszałkowskiego -- trzeba przygotować materiały prezentacyjne i informację prasową, zaktualizować stronę internetową instytucji i zorganizować spotkanie z lokalnymi mediami. Oczywiście szef nie pyta, czy to wykonalne, a jedynie informuje, na kiedy to należy przygotować. A przecież jej trzyosobowy zespół ten tydzień miał już wypełniony zadaniami po brzegi: dwa wernisaże, premiera spektaklu i rozliczenie grantu.
Jak radzić sobie z nieustannymi zmianami zadań do wykonania?

Pracuję w domu kultury i choć była to moja praca marzeń, ostatnio jestem zestresowana i przepracowana. Mimo że mam swój zakres obowiązków, dyrektor stale zleca mi zadania, które należą do innych osób. Kiedy próbuję się temu przeciwstawić, kończy się to niepowodzeniem, a ja i tak muszę wykonać dodatkowe czynności. Tymczasem współpracownicy mają o wiele mniej na głowie, a dyrektor jest wobec nich bardzo pobłażliwy. Na dodatek dyrektor kilka razy dziennie spogląda mi przez ramię na monitor, żeby sprawdzić, co w danym momencie robię. Inni pracownicy robią, co chcą, a ja jestem pod ciągłą obserwacją. Boję się głośno zaprotestować, bo obawiam się, że się zemści i jeszcze więcej obowiązków.
Kulminacja nastąpiła w zeszłym tygodniu. Rozmawiałam chwilę z koleżanką przy kawie, gdy nagle pojawił się dyrektor i wysłał mnie do filii instytucji przygotować salę na imprezę, mimo tego, że to zadanie innej osoby (która była tego dnia w pracy).
Co mogę w takiej sytuacji zrobić?

Jednym z najgorętszych tematów podczas jednego ze szkoleń, w którym niedawno uczestniczył kierownik zespołu w instytucji kultury, było wypalenie zawodowe u młodych osób. Okazało się, że niezależnie od placówki, z której pochodzili uczestnicy szkolenia, prawie wszyscy mieli podobne doświadczenia -- pracę z młodymi osobami, które doświadczały przeciążenia, a nawet wypalenia. Objawiało się to najczęściej dość nagle. Kierownik przypomniał sobie, że kilka tygodni temu młoda kuratorka zrealizowała wystawę terminowo, spotkania przebiegały sprawnie, komunikacja z artystami układała się bez zarzutu. Jednak później przyznała się, że okupiła to ogromnymi wewnętrznymi kosztami -- skarżyła się, że nie mogła spać, nie potrafiła się skupić i nawet najprostsze zadania zdawały się niewykonalne.
Czy to możliwe, że wypalenie zawodowe dotyka także młodych osób?
Jak rozpoznać ten stan i czy można mu zaradzić?

Kierownik od września pracuje z nowym, znacznie młodszym niż dotychczas zespołem. Nie do końca wiadomo, czy to kwestia wieku, innych relacji w zespole, czy może samego podejścia przełożonego i problemu, z którym nie miał nigdy wcześniej do czynienia. Polega on na tym, że co najmniej dwie osoby w tym zespole są bardzo emocjonalne -- łatwo się stresują, szybko wpadają w przygnębienie czy złość. Czasem jest to wywołane pracą, a czasem po prostu czynnikami zewnętrznymi i ich osobistymi trudnościami. Dla kierownika to także stresujące doświadczenie -- wiąże się wątpliwościami, czy i kiedy należy udzielić rozemocjonowanym pracownikom informacji zwrotnej. Przełożony przyznaje też, że boi się niektórych reakcji -- łez, krzyku, wyrzutów itd. Są one dla niego krępujące.

Jak najlepiej poradzić sobie z taką sytuacją?


  • Coraz częściej mamy do czynienia z pracownikami, którzy wykonują jedynie to, co zostało im wprost zlecone, są bierni i nie angażują się w życie instytucji

  • Na pierwszy rzut oka nie wydaje się to problemem -- pracownicy przecież nadal wypełniają swoje główne zadania, wykonują podstawowe obowiązki

  • W rzeczywistości postawa taka może być znacznie bardziej destrukcyjna niż zwolnienia czy rezygnacje z pracy


  • Instytucje kultury, które efektywnie wykorzystują pracę grupową, osiągają lepsze wyniki w projektach artystycznych i zwiększają zaangażowanie pracowników

  • Praca grupowa przynosi wiele korzyści, takich jak synergia kreatywna, demokratyzacja decyzji i rozwój kompetencji

  • Może też generować wyzwania -- dominację głośnych liderów, zagrożenie dla kreatywności, rozmycie odpowiedzialności oraz konflikt stylów pracy

Nowego dyrektora instytucji kultury, który dotychczas zarządzał małymi zespołami, zaniepokoiła następująca sytuacja. Jeden z pracowników jego 20-osobowego zespołu zaczął się dziwnie zachowywać -- stał się drażliwy, miewał nagłe zmiany nastroju (napady złości i śmiechu często bez przyczyny), czasem towarzyszyła temu bełkotliwa mowa. Dyrektor zaczął się obawiać, czy nie jest to wynikiem nadużywania przez tę osobę alkoholu lub używania narkotyków.
Jak podejść do tego problemu? Co można zrobić?


  • Odporność na wstrząsy wymaga wprowadzenia w instytucji kultury zmian organizacyjnych, co może spotkać się z oporem pracowników przyzwyczajonych do jasnych procedur

  • Konieczne jest rozwijanie umiejętności szybkiego podejmowania decyzji, analizowania danych, eksperymentowania i adaptacji

  • Ważne jest również znalezienie równowagi między stabilnością a elastycznością

Dyrektor naszej instytucji kultury w ramach obowiązków wynikających z kontroli zarządczej przeprowadził ankietę satysfakcji pracowniczej. Okazało się, że jednym z problemów jest brak poczucia bezpieczeństwa psychologicznego pracowników. Dyrektor poprosił więc swoich bezpośrednich podwładnych o przygotowanie planu, jak rozwiązać ten problem.
Czym tak naprawdę jest bezpieczeństwo psychologiczne pracowników i na ile może ono wpływać na odczucia pracowników? Jak należy podejść do tego zagadnienia?

Jestem kierowniczką dużego działu w jednym z bardziej znanych muzeów. Lubię swoją pracę, mam świetny zespół. Mój bezpośredni przełożony też raczej mi sprzyja -- na pierwszej rocznej rozmowie odebrałam wiele pochwał za moje dokonania z zeszłego roku. Jednak usłyszałam również sugestię, że powinnam popracować nad tym, jak podejmuję decyzje. Oczywiście w pierwszym odruchu zaczęłam zaprzeczać i się tłumaczyć, choć tak naprawdę czułam, że uwaga była trafiona. Pracuję z profesjonalistami, często o dłuższym stażu niż mój, dlatego kiedy poszczególne osoby w zespole nie zgadzają się ze sobą, trudno mi podejmować arbitralne decyzje, a kiedy już je podejmę, czasami nie potrafię ich egzekwować. Dodatkowo -- choć wiem, że wpływa to negatywnie na mój wizerunek -- nie chcę narzucać innym swojej woli.
Jak nauczyć się samodzielnego podejmowania dobrych decyzji?